top

Logowanie

Wesprzyj Bajkownię

     Twórz z nami Bajkownię!

Kto jest Online

Odwiedza nas 213 gości oraz 3 użytkowników.

Przyjaciele Bajkowni


wiersze i wierszowane bajki dla dzieci i dla dorosłych


Bogdan Dmowski czyta wiersze i wierszowane bajki dla dzieci i dla dorosłych


bajkowy podcast okladka


bajki dla dzieci


zloty jez


© Copyright by Bajkownia.org - Fabryka Bajek, Powered by Joomla! Valid XHTML and CSS.
Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

Bajka dla dzieci - Noc w Jeleniej Dolinie

Na skraju pradawnej puszczy, w sąsiedztwie skalistych szczytów i górskich strumieni rozpościera się kraina, którą niewielu ludzi miało szansę zobaczyć. Zamieszkują ją wyjątkowe zwierzęta, które spotkać można tylko w okresie zimowym, bo latem i wiosną zapadają w głęboki sen.

Budzą się z niego dopiero pod koniec jesieni, kiedy pierwszy szron pojawia się na drzewach. Szefem tej śnieżnej gromady jest biały jeleń Anastazy. Jest on najstarszy i ma największe poroże, które na dodatek w nocy świeci, dlatego pełni funkcję przywódcy. Najlepszym kompanem białego jelenia jest sowa śnieżna o imieniu Puszek, która jest nie tylko jego przyjacielem, ale i doradcą. Życie wszystkich mieszkańców tego niezwykłego miejsca miało swój wyznaczony rytm. Wstawali, jak tylko słońce pojawiło się na niebie. Najpierw zbierali się na polanie, by omówić różne obowiązki i wyznaczyć zadania każdemu na cały dzień. Pierwszy przemawiał oczywiście Anastazy:

- Witam z samego rana każdego kompana,
dzisiaj będzie krótko, bo droga zasypana.
Nie ma jak dojechać, więc nikt tu nie przybędzie.
Oto co do zmroku planowo się odbędzie:
niedźwiedzie i sarny ulepią duże kule,
tygrysy i lamparty poprawią nory,
wilki zbudują nowe większe warownie,
bobry i ptaki zrobią śnieżne zasłony.
Wszystko ma być blisko puszczy, żeby zasłonić wejście do doliny.

Nie było żadnych pytań ani uwag. Po rozdzieleniu obowiązków zwierzęta wzięły się do pracy. Nikt nawet nie przypuszczał, że ktokolwiek będzie mógł ich odwiedzić, zwłaszcza że z każdej strony były drogi zasypane, a zima naprawdę szczypała w nosy i uszy. Po porannym przemówieniu Puszek jak zwykle wybrał się na oblot. Wzbijał się ponad skałami i drzewami, aby dostrzec, czy nie zbliża się do nich jakiś intruz. Tym razem nikogo nie było, ale ptak dla bezpieczeństwa wykonywał takie loty przynajmniej co trzy godziny i latał także w nocy. Zwierzęta bardzo strzegły swojej prywatności, a to dlatego że chroniły nie tylko piękną krainę, ale i cenny skarb, który od wieków był przekazywany z pokolenia na pokolenie. Jeśli dostałby się w niepowołane ręce, to ktoś mógłby źle go wykorzystać. Tym skarbem nie były żadne klejnoty ani pieniądze, było to coś o wiele cenniejszego. Był to dar niezwykły. Posiadał go tylko szef zwierząt. Tym darem była możliwość kontrolowania pór roku, długości dnia i nocy. Śnieżne zwierzęta bardzo go pilnowały, bały się, aby jakiś intruz nie próbował go odebrać ich władcy. Mógłby to zrobić w prosty sposób, zabierając sakiewkę z magicznymi kryształami, którą Anastazy nosił na szyi. Nikt nie chciał, aby tak się stało.

Zwierzęta dzielnie pracowały, a tymczasem w pobliżu puszczy zepsuł się samochód, w którym jechała rodzina Franka. W aucie siedziała jego mama Basia, tata Jurek i młodsza siostrzyczka Tosia. Wszyscy czworo bardzo się zdziwili, kiedy auto stanęło. Tata wysiadł i próbował ustalić przyczynę nagłego zgaśnięcia silnika samochodu. Podniósł maskę i długo oglądał wszystko, co się pod nią znajdowało. Nic jednak niepokojącego nie znalazł, ale auto i tak nie chciało zapalić. Postanowili wezwać pomoc, ale telefony nie miały zasięgu. W samochodzie robiło się zimno, a na dworze powoli się ściemniało. Jurek wyciągnął koce i opatulił nimi dzieci. Sam oparł się o drzwi samochodu i miał nadzieję, że zobaczy jakiś nadjeżdżający pojazd. Wiedział jednak, że ich sytuacja nie jest najlepsza, bo do najbliższych domostw jest kilkanaście kilometrów. Chciał zdążyć na rodzinne spotkanie i wybrał drogę na skróty, rzadziej uczęszczaną, ale bez korków, która okazała się pułapką. Bał się, że przyjdzie spędzić im noc w samochodzie. Dzieciom wcale nie przeszkadzała taka sytuacja, wręcz przeciwnie, czuły, że będą mogły spędzić więcej czasu z rodzicami, a zwłaszcza z zapracowanym od rana do wieczora tatą. Franek klepnął Tosię po ramieniu i pokazał jej hałdę śniegu na poboczu. Dziewczynka szybko zareagowała na zaproszenie do zabawy i niemalże wyfrunęła spod koca i w mgnieniu oka znalazła się na zewnątrz. Czekała na brata ze śnieżką w dłoni i kiedy tylko ten się pojawił, rzuciła prosto w jego kolorową czapkę z pomponem. Franek zrobił unik i kulka trafiła w tatę, który dopiero się ocknął z zadumy i zobaczył, że dzieciaki są poza samochodem.

- Wskakujcie do środka, jest zimno i robi się ciemno, a poza tym pełno tu dzikich zwierząt! - nakazał tata stanowczym głosem.

- A jakie tu są zwierzęta? - zapytała ciekawska Tosia.

- Rożne, ale lepiej, żeby się do nas nie zbliżały, bo one nie są takie udomowione jak u babci na wsi, tylko raczej takie jak w zoo. Tutaj żyją na wolności i to jest ich terytorium.

- To znaczy, że one tu rządzą? - dopytywała dziewczynka.

- No tak - odparł Jurek i wskazał dzieciom drogę do samochodu.

Tosia i Franek niechętnie wrócili do auta. Po pewnym czasie dołączył do nich tata. Siedzieli w zimnym wnętrzu z dwoma grubymi kocami. Tata rozłożył tylną kanapę tak, aby wszyscy czworo się na niej zmieścili. Przytulili się do siebie i siedzieli pod ciepłą tkaniną, mając nadzieję, że ujrzą nadjeżdżające światła reflektorów jakiegoś pojazdu, może pługa śnieżnego, może ktoś podobnie jak oni pojedzie na skróty. Mijały kolejne minuty, a nawet godziny. Na dworze było już zupełnie ciemno, a w samochodzie coraz zimniej. Nikt nie miał już pomysłu co zrobić, a w dodatku dzieci zaczęły narzekać na zimno. Jurek wyciągnął latarkę z bocznej kieszeni samochodu i zaczął przeszukiwać bagażnik, wyciągnął z niego apteczkę, w której był koc termiczny, pomyślał, że będzie to dobry pomysł, aby nim dodatkowo ogrzać dzieci. Nagle jego uwagę przykuło światło wydobywające się z drewnianej chatki, znajdującej się dosłownie kilkanaście metrów od nich. Mężczyzna postanowił zaryzykować, wziął latarkę, znalazł na ziemi kawałek gałęzi i tak uzbrojony wszedł do lasu. Rzeczywiście była to chatka, zapukał, nikt się nie odzywał, więc ostrożnie otworzył drzwi. Jego oczom ukazało się przytulne, drewniane wnętrze z palącym się drewnem w kominku. Wołał, ale nikt się nie odzywał. Pomyślał, że będzie to dobre miejsce na nocleg. Zabrał rodzinę z samochodu i już chwilę potem byli w ciepłym pomieszczeniu. Jurek jeszcze raz rozejrzał się, czy nikogo nie ma, szukał też telefonu, albo jakiegoś radia, ale nic nie znalazł. Wszystko wyglądało na bardzo starodawne, ale wygodne i było nawet miejsce do spania, obok kominka było rzeźbione łóżko z puchową kołdrą. Dzieciom zachciało się siku, ale w chatce nie było toalety ani łazienki. Musiały wyjść na dwór do wychodka. Ubrały się i wyszły razem z tatą na zewnątrz. Noc była gwiaździsta, a księżyc wydawał się wisieć tuż nad drzewami, zupełnie jakby położył się na śnieżnych koronach drzew, aby odpocząć. Dzieci razem weszły do drewnianej toalety i zobaczyły coś bardzo dziwnego. Nie było tam miejsca do załatwienia się, tylko droga wypełniona śnieżnymi chmurkami, które przypominały pierzynę, a nad nimi niebo pełne gwiazd. Nie wiadomo dlaczego, nie wyszły stamtąd. Może pociągnęła ich dziecięca ciekawość, może chęć przeżycia przygody. Poszły po puchatych pierzynach, a gwiazdy do nich mrugały. Droga nagle się skończyła, a ich oczom ukazała się niezwykła kraina. Wszystko w niej było pokryte śniegiem. Nagle spod warstwy puchu wyleciała gromada srebrnobiałych motyli. Ich skrzydełka lśniły w księżycowym blasku. Dalej zobaczyły stado kicających zajęcy z białymi futerkami. Bardzo im się tam podobało. Z każdym krokiem miejsce wydawało się piękniejsze. Pokryte szronem i śniegiem drzewa i krzewy wyglądały jakby wyrzeźbił je najdoskonalszy artysta. Zwierząt przybywało, a na dodatek wcale się nie bały dzieci, wręcz przeciwnie mrugały do nich przyjaźnie, tak jakby zapraszały do zabawy. Franek i Tosia zupełnie zapomnieli, że są poza domem, w nieznanej im krainie. Cieszyli się i czerpali radość z biegania po śniegu. Nad wesołą gromadką pojawił się Puszek, który obserwował wydarzenia, po to, aby kontrolować, czy nie dzieje się nic złego i czy nic im nie grozi. Uznał, że dzieci nie stanowią zagrożenia, ale o wszystkim oczywiście poinformował Anastazego. Jeleń wychylił łeb znad ośnieżonych krzaków i bacznie przyglądał się niezapowiedzianym gościom, uważając przy tym, aby nikt go nie zobaczył. Nie tylko ich obserwował, ale i słuchał. Nie mając pojęcia, że ktoś ich podgląda, dzieci bawiły się i rozmawiały zupełnie swobodnie. Przypomniały sobie o rodzicach i zrobiło im się trochę smutno.

- Tosiu, a jak myślisz, czy tata pobawiłby się z nami, gdyby tu był?

- Nie wiem, on prawie wcale się z nami nie bawi. Po pracy siedzi tylko na kanapie albo przy biurku i pisze coś na komputerze - odpowiedziała dziewczynka.

- Tak, wiem, ale on musi pracować - chłopiec starał się pocieszyć młodszą siostrę, a tym samym usprawiedliwić tatusia.

Jurek był rzeczywiście bardzo zapracowany. Wychodził wcześnie rano i wracał wieczorem, czasami siedział jeszcze do późnej nocy i wykonywał pracę w domu przed komputerem. Żona siedziała w domu z dziećmi, bo ustalili, że będzie się nimi zajmowała. Czasami jednak i żona, i dzieci tęskniły za Jurkiem. Najlepszą okazją do wspólnego spędzenia czasu były święta albo inne wolne dni od pracy. Jednak i wtedy mężczyzna niechętnie bawił się z dziećmi, bo wolał odpoczywać. Dzieci powoli się do tego przyzwyczaiły, jednak bardzo brakowało im taty.

Anastazy po podsłuchanej rozmowie bardzo się zdziwił. Dawno do Jeleniej Doliny nie zaglądali ludzie. Zrozumiał, że świat się bardzo zmienił. Nie mógł pojąć, dlaczego dorośli nie bawią się z dziećmi. Zastanowiło go to na tyle, że postanowił się ujawnić i porozmawiać z dziewczynką i chłopcem.

- Witam w mojej krainie - jeleń dumnie, ale ostrożnie podszedł do dzieci.

- Dzień dobry! - odpowiedziały nieco oszołomione.

- Podoba się wam tutaj? - dopytywał Anastazy.

- Tak, nawet bardzo - odpowiedziała już nieco mniej speszona Tosia.

- Rzadko przychodzą tutaj ludzie - podkreślił zwierzak. Przypomniał też sobie, że ostatni człowiek odwiedził ich, kiedy podróże odbywały się jeszcze piechotą albo konno. Nie widział natomiast od wieków dzieci.

- Jest tutaj więcej jeleni? - Franek chciał wiedzieć dużo o krainie, która bardzo mu się spodobała.

- Tak, są tutaj inne jelenie i jeszcze wiele innych zwierząt, pokażę je wam zaraz, a wy opowiedzcie mi, dlaczego wasz tata nie bawi się z wami.

Anastazy oprowadził dzieci po Jeleniej Dolinie, a one opowiadały, jak to ich tatuś jest bardzo zapracowany i zmęczony. Jeleń przysłuchiwał im się i w jego głowie zrodził się pomysł, aby pomóc dzieciom.

- Jak myślicie, co musiało by się zmienić, aby wasz tatuś zaczął więcej z wami przebywać i bawić się?

- Może, gdyby miał więcej czasu - odpowiedziała niepewnie dziewczynka.

- Dlaczego czasu? - zapytał zdziwiony jeleń.

- Bo on zawsze mówi, że nie ma czasu - dokończyła Tosia.

- Aha… - Anastazy pokiwał porożem ze zdziwienia. - No dobrze, może coś na to poradzimy.
Wyciągnął z woreczka, który miał na szyi, maleńki kryształ i podarował dzieciom.
- Jeśli będziecie chciały, aby wasz tatuś bawił się z wami, powiedzcie: „niech dzień stanie się dłuższy”.

Dzieci przyjęły prezent, Franek schował go do kieszeni.

- A teraz już zmykajcie do domu, bo jeszcze się o was będą martwić.

Tosia i Franek podziękowali i ruszyli z powrotem po puchatych śniegowych pierzynach do wychodka. Weszły do niego w momencie, kiedy tata zapukał i zapytał, czy już mogą wyjść. Dzieci trochę były zdziwione, że nikt ich nie szukał, ale doszły do wniosku, że musiały być krótko w Jeleniej Dolinie. Wyszły uradowane z toalety i popędziły z tatą do chatki. Choć noc była już ciemna, one miały ochotę na zabawę, w przeciwieństwie do Jurka, który poszedł obejrzeć strych. Wtedy Tosia wypowiedziała życzenie do magicznego kryształu i coś jakby odmieniło Jurka, który właśnie zszedł ze strychu. Znalazł na nim wór z wełnianymi czapkami i kolorowymi skarpetami. Zbiegł z tym z góry i krzyczał, że niesie różne skarby. Wyrzucił wszystko z worka na podłogę, a potem zaczął bawić się i przebierać jak dziecko. Tosia, Franek i Basia przyglądali się mężczyźnie ze zdumieniem, ale tylko przez chwilę, bo zaraz przyłączyli się do zabawy. Słychać było tylko radosny śmiech i piski. Nagle ich zabawę przerwało wejście mężczyzny. Wyglądał na właściciela tego miejsca.

- Dobry wieczór! - powiedział.

- Dobry wieczór! - odpowiedzieli wszyscy chórem.

- Nazywam się Anastazy Lipowski i mieszkam w tej leśniczówce, a wy pewnie zbłądziliście?

- Tak - potwierdził Jurek.

- Mam tutaj starą radiostację i będziecie mogli wezwać pomoc.

- Dziękujemy, spieszymy się do rodziców, bo jutro Wigilia, a nam zepsuł się samochód - Powiedziała Basia.

Pomoc udało się wezwać. Rodzina pożegnała Anastazego, a dzieci do dzisiaj zastanawiają się, czy nie był nim przypadkiem ich rogaty przyjaciel z Jeleniej Doliny, bo na szyi miał podobny woreczek z kryształami. Przyjechał pług, który przy okazji odśnieżył zasypaną przez noc drogę i odholował rodzinę w wyznaczone miejsce. Tosia i Franek nigdy nie używali już kryształu, bo ich tatuś zmienił się nie do poznania, bawił się z nimi, zabierał na spacery, a po pracy nie siedział już przed komputerem i nie leżał na kanapie. Odkrył w sobie dziecko. Zmienił pracę, a jego szef podobnie jak on miał dzieci i rozumiał, że trzeba z nimi spędzać jak najwięcej czasu. Tosia i Franek nikomu nie mówili o wizycie w Jeleniej Dolinie, ale postanowili, że, kiedy dorosną, wybiorą się do tej magicznej krainy. Kryształ zakopali pod drzewem i zrobili do niego mapę, tak na wszelki wypadek, gdyby tatusiowi przyszło kiedyś do głowy zmienić zdanie.

Dodaj bajkę

Szukaj

"Odkryj e-wolontariat"

Bajkownia.org - Fabryka Bajek nagrodzona!

Bajkownia.org -Fabryka Bajek zajęła 2 miejsce w ogólnopolskim konkursie "Odkryj e-wolontariat""

Patronat medialny

 

 190x120 anim bajk

 

Bajkownia.org - Fabryka Bajek wspiera akcję Ministerstwa Środowiska - "Pobierz aplikację na smartfona i zagraj z dzieckiem w „Posegreguj śmieci”.  Sprawdź kto z Was zostanie mistrzem w segregowaniu?"

Bajkownia.org - Fabryka Bajek dla dzieci - druga tura konkursu na najlepsze strony Internetu

 

Bajkownia.org - Fabryka Bajek dla dzieci - Złota Strona Tygodnia Wprost lipiec 2012