top

Logowanie

Wesprzyj Bajkownię

     Twórz z nami Bajkownię!

Kto jest Online

Odwiedza nas 453 gości oraz 0 użytkowników.

Przyjaciele Bajkowni


wiersze i wierszowane bajki dla dzieci i dla dorosłych


Bogdan Dmowski czyta wiersze i wierszowane bajki dla dzieci i dla dorosłych


bajkowy podcast okladka


bajki dla dzieci


zloty jez



TataMariusz 200x200

© Copyright by Bajkownia.org - Fabryka Bajek, Powered by Joomla! Valid XHTML and CSS.

Ocena użytkowników: 5 / 5

Gwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywna
 

 

Bajka dla dzieci - Urodziny Bartka

 

No dalej. Ruszać się!!! Raz, dwa, raz, dwa, raz.... Oj, strasznie męczyła się stonoga pokonując ogródek Alinki. Sama też dodawała sobie otuchy i poganiała swoje sto odnóży. Jeszcze tylko godzina i będziemy na miejscu... a właściwie dokąd idziemy... i co mamy do załatwienia? Zatrzymała się wpół stu kroków zastanawiając się, gdyż pamięć niestety już troszeczkę bardziej miała zmęczoną niż nogi... Marto!, Marto! usłyszała z oddali nawoływanie. To Zenek, bielinek który niedawno wydostał się ze swojego kokonu, ujrzał jej marsz z wysoka i nadlatywał by się przywitać... Dokąd to, Pani Marto tak z rana wędrujemy? Zapytał. Widzisz Zenusiu, wychodząc z domu jeszcze wiedzialam ale jakoś mi umknęło... Może ty mi przypomnisz jakie ważne miejsca mogłam chcieć dzisiaj odwiedzić. Jakieś plany przecież miałam. I zaczęła się wyliczanka. Może chciałaś wyjrzeć tylko wschodu słońca, prześlicznego o tej porze roku. Nie to nie to... A może zebrać kroplę rosy zwisającą spod liścia truskawki w trzecim rzędzie zagonu... Nie to też nie to. To może wcale nie chodziło Ci o pracę tylko po prostu wyszłaś do kogoś w odwiedziny?

  Zaraz, zaraz. Marta podrapała główkę drugą łapką po lewej i przypomniala sobie... Tak masz rację. Ja przecież szłam do kogoś... Już wiem. Bartek ma urodziny... Tak. Szłam do Bartka. W drodze zastanawiałam się nad wyborem prezentu... no i stalo się... Zapomniałam. Dobrze. Już dobrze Marto. Ja po cichu sprawdzę co Bartek zamierza dzisiaj robić, przypomnę też wszystkim o jego święcie. Musimy zrobić winniczkowi niespodziankę.

I zrobili...

Po chwilach kilku wszyscy wiedzieli o urodzinach i wszyscy coś szykowali. Jedynie on niczego nie przeczuwając wybrał się na długi spacer. Chciał zasmakować dojrzewających w pełnym słońcu truskawek. A lubił ten smak najbardziej na świecie. Wychodząc musiał jak większość ślimaków zabrać ze sobą swój domek i prawdopodobnie dlatego jego wycieczka była tak długa. "Ślimacząc" się w swoim tempie podziwiał zanikające resztki mgły i promienie słońca odbijające się wszystkimi barwami tęczy w kroplach porannej rosy a błękitne niebo bez najmniejszej nawet chmurki wprawiło go we wspaniały nastrój. Z radości ciuchutko sobie podśpiewywał. Po kilku godzinach zajadania smakowitości i zaglądania w różne miejsca małego świata przeciągnął się leniwie i postanowił wracać tam gdzie zawsze stawiał swój domek przed nocą. Niczego nie podejrzewając, ślimacząc swój powrót, z zachwytem oglądał jaskółki radośnie wijące się w swoich lotach prawie nad samą ziemią. Sam też czuł się trochę jakby nieswojo gdy z oddali usłyszał pomrukiwanie nieba.

E tam. Wydawało mi się. Pomyślał.

Dotarł wreszcie na miejsce obok starego dębu. Uśmiechnął się wdzięcznie i z ogromną radością gramolił się do domku, przyniesionego na plecach... Wtem zza wysokich traw rozległo się gromkie wołanie. Bartku! Bartku! Nie wchodź tam jeszcze!!! Nie możesz iść jeszcze spać !!!

Zaciekawiony chóralnymi odgłosami, zbliżył się do pobliskiej kępy traw, skąd dobiegały. Jakież było jego zdziwienie gdy za gęstwiną zobaczył przyjaciół. Wszystkich swoich przyjaciół zebranych i z niecierpliwością szykujących się by w jednej chwili "wykrzyknąć" NIESPODZIANKA!!!  Zaraz po tym odśpiewali mu bardzo głośne "Sto lat..." a życzeniom i prezentom nie było końca. Bartek nie przeczuwał niczego. Nie był też przygotowany na przyjęcie, zapomniał bowiem o okazji z jakiej mogłoby się odbyć. Nic to jednak. Przyjaciele zatroszczyli się o wszystko. Stołem był pień ściętej jakiś czas temu jabłoni. To na nim Marta wraz z pajęczycą Aldoną rozłożyły świeżo utkany obrus. Prezent urodzinowy szykowany od dobrych paru dni przez Aldonę. Na nim z kolei w miseczkach z łupek laskowych orzechów każdy z gości dostał porcję swoich smakołyków... Ach, czego tam nie było. Marchewka w najcieńszych paseczkach pod słońcem, dojrzałe pełnym smakiem poziomki zbierane od samego rana, przez świerszcze Filipa i Tomka, soczyste słodkości prosto z pobliskiego ula przyniesione przez Mirkę i Klesika i wiele, wiele innych jeszcze smakołyków. Zasiedli wszyscy do stołu a śmiechom i żartom nie było końca. Tymczasem wokół niepostrzeżenie nadchodziła szarością noc a wraz z nią przygnana wieczornym wiatrem, pomrukująca wcześniej w oddali ciężka deszczowa chmura. Zabawa trwałaby pewnie jeszcze bardzo długo gdyby nie ona właśnie...

Towarzystwo zorientowało się, że to nie przelewki, gdy nagle ni stąd ni zowąd na bielejącym w wieczornej szarości obrusie pojawiły się pierwsze krople deszczu a pomruki nieba niesłyszalne przy hucznych salwach śmiechu zamieniły się w grzmoty a wraz z nimi pojawiły się jasne błyskawice. W czasie burzy nie wolno stawać pod wysokimi drzewami, więc przyjaciele nie mogli skorzystać z gościnnego miejsca Bartka obok dębu. Szybko udali się wszyscy w jedyne suche i ciepłe miejsce i tam postanowili przeczekać burzę... Usadowili się w ciepłym, pamiętającym jeszcze ubiegłoroczne letnie promienie słońca, bukiecie polnych kwiatów, który na ich szczęście wiatr swoim burzowym podmuchem zerwał z kołka na ścianie domku. Tak, tak tego samego drewnianego domku, gdzie do snu układała się właśnie mała dziewczynka. Bała się trochę błyskawic i grzmotów jednak dla otuchy swojej... i nie tylko... zabrała z szuflady świetlistą towarzyszkę...

Alinko... Ty jeszcze nie śpisz? Bardzo późno już...

Ale mamo... one nie mogą trafić do swoich domków... muszę im pomóc. Droga w tej ciemności całkiem im się pomyliła... Mama tylko spojrzała z uśmiechem na córeczkę, która przy zapalonej pod kołdrą latarce, próbowała coś dorysować na swoim obrazku. Pomogę Ci jej szukać. Widzisz, to chyba była ta malowana ołówkiem, nie kredką. Zobacz. Tą na pewno przyszli. Burza chyba już odeszła, maluchy mogą wreszcie wrócić do swoich domków a Ty spokojnie zasnąć... Naprawdę dzisiaj się napracowałaś a twój rysunek jutro zaniesiemy do przedszkola. Jest tam dla niego odpowiednie miejsce na tablicy... Zobaczysz, bardzo się wszystkim spodoba.

Dodaj bajkę

Szukaj

"Odkryj e-wolontariat"

Bajkownia.org - Fabryka Bajek nagrodzona!

Bajkownia.org -Fabryka Bajek zajęła 2 miejsce w ogólnopolskim konkursie "Odkryj e-wolontariat""

Patronat medialny

 

 190x120 anim bajk

 

Bajkownia.org - Fabryka Bajek wspiera akcję Ministerstwa Środowiska - "Pobierz aplikację na smartfona i zagraj z dzieckiem w „Posegreguj śmieci”.  Sprawdź kto z Was zostanie mistrzem w segregowaniu?"

Bajkownia.org - Fabryka Bajek dla dzieci - druga tura konkursu na najlepsze strony Internetu

 

Bajkownia.org - Fabryka Bajek dla dzieci - Złota Strona Tygodnia Wprost lipiec 2012