top

Logowanie

Wesprzyj Bajkownię

     Twórz z nami Bajkownię!

Kto jest Online

Odwiedza nas 388 gości oraz 0 użytkowników.

Przyjaciele Bajkowni


wiersze i wierszowane bajki dla dzieci i dla dorosłych


Bogdan Dmowski czyta wiersze i wierszowane bajki dla dzieci i dla dorosłych


bajkowy podcast okladka


bajki dla dzieci


zloty jez



TataMariusz 200x200

© Copyright by Bajkownia.org - Fabryka Bajek, Powered by Joomla! Valid XHTML and CSS.

Ocena użytkowników: 5 / 5

Gwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywna
 

 

OPOWIEŚCI DZIADKA FRANKA

JAK PRADZIADEK ZROZUMIAŁ LUDZKĄ MOWĘ”

 

Była zima. Ulice Buska pokryte były warstwą szarego, pośniegowego błota. Samochody jeździły jak szalone po mokrych drogach, ponieważ wielkimi krokami zbliżało się Boże Narodzenie. Busko - małe miasteczko położone na południu Polski - tętniło życiem, a jego mieszkańcy pogrążeni byli bez reszty w wirze przedświątecznych zakupów.

Na rynku rozstawiono kramy z przeróżnymi, kolorowymi ozdobami choinkowymi, fajerwerkami oraz zielonymi, przepięknie pachnącymi, choinkami. Dostrzec można też było baseny pełne karpi, które zachwalane przez swoich hodowców, czekały na kolejnych kupujących.

Nasza historia zaczyna się właśnie tutaj, na rynku Buska-Zdrój, a dokładniej w ulubionym, często zatłoczonym, parku zdrojowym, gdzie w małej prostej norce, wśród plątaniny korzeni jednego z drzew, mieszka rodzina myszek: tata, mama i dwoje dzieci - chłopczyk i dziewczynka - Wacek i Tosia. Atmosferę świąt można wyczuć także tu: mama od rana sprząta izdebkę, zaglądając podejrzliwie w każdy kąt. Tata wyszedł, by zdobyć coś do jedzenia - coś godnego nadchodzących świątecznych dni. Zadaniem Wacka i Tosi było oczywiście przystrojenie niewielkiej mysiej choinki. Do powieszenia zostały już tylko łańcuchy z kolorowego papieru, no i - rzecz jasna - błyszczącej gwiazdki na szczyt.

- Daj ten czubek! Ja go założę, jestem przecież starszy! - Wacek zaczął się droczyć z Tosią.

- Ale to ja go znalazłam - Tosia naburmuszyła się patrząc na brata z niezadowoleniem.

Słysząc to mama uśmiechnęła się pod wąsatym nosem i zawołała z sąsiedniego pomieszczenia:

- Pogódźcie się moje myszki, bo lada chwila zjawią się u nas dziadkowie. Nie chcę słyszeć już dzisiaj żadnej kłótni! - oczy dzieci momentalnie zabłysły z radości i podniecenia. Dziadek Franek co roku opowiadał im niesamowite historie, a babcia Zuzia piekła pyszne pierniki. Dzieci bardzo lubiły wizyty dziadków, uwielbiały też odwiedzać ich dom. Było to coroczną tradycją świąt Bożego Narodzenia.

- Hura! Hura! - krzyknęły dzieci skacząc wesoło dookoła choinki. Wtedy drzwi lekko skrzypnęły i wszedł tata, strząsając z puchowej kurtki płatki śniegu.

- Co to za radość? Co się stało? - zapytał.

- Tato, tato! Dziadek z babcią dziś do nas przyjdą! - pisnęła podekscytowanym głosem Tosia.

- Ach tak - tata uśmiechnął się ze zrozumieniem i zwrócił się do mamy. - Kochanie, zakupy kładę w kuchni - Wtem rozległo się pukanie.

- Ja otworzę! - zawołał Wacek, podbiegł do drzwi, uchylił je i krzyknął radośnie:

- Tosiu, to babcia i dziadek! - Tosia przybiegła natychmiast i oboje wprowadzili dziadków do wnętrza norki.

- Brrr, ale zimno! - powiedział dziadek podkręcając na palcu sumiaste wąsy. - No, chodźcie moje dzieci, muszę się trochę ogrzać.

- A opowiesz nam dzisiaj coś ciekawego? Prosimy dziadku, prosimy!

- No dobrze, opowiem - przytaknął dziadek z uśmiechem. Rozsiadł się wygodnie w fotelu przy kominku, wyciągnął z kieszeni fajkę, odpalił ją od kawałka rozżarzonego drewna i zaczął opowiadać:

- Kiedy byłem w waszym wieku, mój pradziadek opowiedział mi jak w pewną mroźną wigilię Bożego Narodzenia, udało mu się porozmawiać z ludźmi. Wspomniał im wtedy o naszych zwyczajach i sam wysłuchał ich opowieści...

- Dziadziu! Przecież myszy nie rozumieją ludzkiej mowy - przerwała Tosia.

- W dodatku ludzie nas przepędzają - dodał Wacek.

- To wszystko prawda - ciągnął dalej dziadek. - Jest jednak pewna stara ludzka legenda, głosząca, że w wigilijną noc, zwierzęta potrafią mówić ludzkim głosem. Pradziadek powiedział mi, że to zdarza się raz w życiu, albo jeszcze rzadziej. Zgodnie z jego słowami, tej nocy gdy poznał ludzką mowę, był bardzo głodny. Mieszkał wtedy pod podłogą kuchni niewielkiej ludzkiej chałupki. Słyszał jak gospodarze spożywali posiłek. Postanowił, że gdy ucichnie krzątanina nad jego głową, pójdzie na górę i posili się resztkami z ludzkiego stołu. Było już po północy, gdy w kuchni zrobiło się wreszcie cicho. Dziadek wysunął czubek nosa ze swojej norki i zaczął węszyć, by upewnić się, że nie zostanie przyłapany. Powoli ruszył w stronę stołu. Kiszki grały mu marsza tak głośno, że choćby chciał, to i tak nie dał by rady zasnąć. W kuchni było ciemno i przyjemnie ciepło. Dziadek rozejrzał się jeszcze raz po izbie i wspiął się po obrusie na stół. Zaczął szukać czegoś do jedzenia, lecz gospodyni zdążyła już posprzątać po kolacji. Na środku stał tylko jeden talerzyk, a na nim kilka białych i jedna czerwona kartka. Dziadek podszedł bliżej i zdał sobie sprawę, że te dziwne kartki nie pachną wcale jak papier. Ich woń przypominała raczej zapach świeżego chleba. Dziadek niepewnie skosztował tego dziwnego dlań produktu, który okazał się tak smaczny, że rozgościł się na brzegu talerzyka i zajadał aż mu się uszy trzęsły.

Tak był pochłonięty jedzeniem, że nie zauważył jak gospodyni weszła do kuchni i zapaliła światło. Dopiero błysk żarówki uzmysłowił mu, że coś jest nie tak. Obejrzał się powoli i wydukał: „O mysia skórka...”, a mówiąc to nie mógł uwierzyć własnym uszom. Z jego ust wydobyła się ludzka mowa, którą doskonale rozumiał. Na twarzy gospodyni także malowało się niemałe zaskoczenie. Stała z otwartymi ustami i patrzyła na pradziadka jak zaczarowana. Po dłuższej chwili, kobieta zrobiła krok w przód i zapytała niepewnie:

- To ty myszko mówisz, czy mi się wydaje? - dziadek zdrętwiał ze strachu, przełknął głośno ślinę i wyszeptał drżącym głosem:

- Chyba ja... Ale nie wiem jak to się dzieje... - odgłosy rozmowy wywabiły ręsztę domowników z pokoju i wszyscy znaleźli się w kuchni. Oniemieli patrzyli raz na gospodynię raz na pradziadka, nie wierząc własnym uszom i oczom. Kiedy minął pierwszy szok, wywołany tym nadzwyczajnym zajściem, pradziadek zaczął rozmawiać z mieszkańcami chatki. Wtedy właśnie dowiedział się o tym, że w wigilię po północy, po spożyciu opłatka, zwierzęta rozumieją ludzką mowę, a także potrafią się nią posługiwać.

Tamtego wieczora dziadek pojadł do syta i gaworzył z ludźmi do samego rana. Z pierwszymi promieniami słońca czar prysł i było jak przed zjedzeniem opłatka. Nie wszystko jednak było tak jak dawniej, bowiem od tamtej pory, zawsze w kuchni czekał na niego posiłek w specjalnie przygotowanej miseczce.

Oczy Tosi i Wacka błyszczały z zachwytu, kiedy dziadzio Franek zakończył swoją opowieść. Niestety, należało położyć się już spać, by móc następnego dnia w rodzinnym gronie świętować dzień Bożego Narodzenia. Dzieci ucałowały dziadków i rodziców, po czym pobiegły do swoich łóżeczek, pełne nadziei, że jutro usłyszą kolejną niepowtarzalną bajkę dziadka Franka.

I na was już pora, dobranoc śpijcie dobrze moje dzieci.

 

Śliwa Arkadiusz

 

 

Dodaj bajkę

Szukaj

"Odkryj e-wolontariat"

Bajkownia.org - Fabryka Bajek nagrodzona!

Bajkownia.org -Fabryka Bajek zajęła 2 miejsce w ogólnopolskim konkursie "Odkryj e-wolontariat""

Patronat medialny

 

 190x120 anim bajk

 

Bajkownia.org - Fabryka Bajek wspiera akcję Ministerstwa Środowiska - "Pobierz aplikację na smartfona i zagraj z dzieckiem w „Posegreguj śmieci”.  Sprawdź kto z Was zostanie mistrzem w segregowaniu?"

Bajkownia.org - Fabryka Bajek dla dzieci - druga tura konkursu na najlepsze strony Internetu

 

Bajkownia.org - Fabryka Bajek dla dzieci - Złota Strona Tygodnia Wprost lipiec 2012