top

Logowanie

Wesprzyj Bajkownię

     Twórz z nami Bajkownię!

Kto jest Online

Odwiedza nas 445 gości oraz 0 użytkowników.

Przyjaciele Bajkowni


wiersze i wierszowane bajki dla dzieci i dla dorosłych


Bogdan Dmowski czyta wiersze i wierszowane bajki dla dzieci i dla dorosłych


bajkowy podcast okladka


bajki dla dzieci


zloty jez



TataMariusz 200x200

© Copyright by Bajkownia.org - Fabryka Bajek, Powered by Joomla! Valid XHTML and CSS.

Ocena użytkowników: 5 / 5

Gwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywna
 

Bajka dla dzieci - "Misiak Maksymiliana "

Rozdział I

Misiak

„Leżałem porzucony w kącie, pokryty kilkuletnią warstwą kurzu. Nikt nie chciał mnie przygarnąć, pokochać, przytulić. Tak bardzo chciałem być czyimś najlepszym przyjacielem. Przekładany byłem z regału na regał. Czekałem, miałem nadzieję…”

Mały chłopiec o imieniu Maksymilian był tego dnia na zakupach z tatą. Uwielbiał sklepy z zabawkami. Maks z zainteresowaniem i fascynacją oglądał każdą zabawkę. Klocki lego, samochodziki, puzzle, samolociki, zwierzaki… Widział w nich coś więcej niż my dorośli. Maksymilian przykucnął przy jednym z regałów, wyciągnął rękę, próbując coś sięgnąć. Słychać było mruczenie, trud, jaki mu to sprawiało.
- Yyyyyyyy, uhmmmm, nieeeee sięgnę tato! Tato! - zawołał Maksymilian, pokazując palcem na szarego pluszowego słonia.
Tata również przykucnął przy regale, pomógł wyciągnąć synowi pluszaka, którego tak zawzięcie próbował dosięgnąć chłopiec. Spojrzał na syna wymownym wzrokiem i powiedział:
- Maksymilianie, masz już tyle zabawek. Po co ci kolejna maskotka?!
- Tato, to nie jest kolejna maskotka - to Misiak! - powiedział Maksymilian z szerokim uśmiechem na twarzy i iskierką w oku. Radość dziecka z tak "małych rzeczy” bywa naprawdę wielka.
- Misiak? Przecież to słoń - odpowiedział poirytowany tata.
- Tak, ale każde dziecko powinno mieć swojego Misiaka, a ten jest właśnie mój! Dlatego tak właśnie dałem mu na imię - odpowiedział stanowczo Maksymilian.
Tata nie zdołał oprzeć się prośbie dziecka. Przy kasie, kiedy płacili za zabawkę, Pani ekspedientka schyliła się do Maksymiliana i szepnęła do niego:
- Ten słoń jest wyjątkowy. Czekał długo na kogoś takiego jak ty, dbaj o niego.
Maksymilian od pierwszego momentu, kiedy zobaczył Misiaka wiedział, że to nie tylko pluszowy słonik, kolejna zabawka, którą rzuci po jakimś czasie w kąt.
Chłopiec wyszedł ze sklepu uradowany zakupem. Tulił z całych sił słonia, któremu dał na imię Misiak. Maksymilian był nieśmiałym chłopcem, ale tego dnia coś się zmieniło.

Rozdział II

Na ryby

Świeciło słońce, czuć było wiosnę, wszystko budziło się do życia. Maksymilian wybrał się z tatą i Misiakiem na ryby. Tata Maksymiliana jest zapalonym wędkarzem, swoją pasją zaraził syna. Chociaż Maks jest jeszcze małym chłopcem, dzielnie towarzyszył tacie. Niestety tacie od dawna nie udało się nic złowić. Myślał nawet o zrezygnowaniu ze swojej pasji, ale kochał czas spędzany z synem na rybach. Przypominał sobie wtedy, jak sam jako mały chłopiec wędkował z ojcem. Maksymilian, trzymając małą wędkę zrobioną przez tatę z kijka i żyłki, cierpliwie czekał aż coś złowi. Jak na dziecko, jest nad wyraz cierpliwy. Kątem oka obserwował tatę i jego smutną minę. Na twarzy taty było widać zrezygnowanie po kilkugodzinnych bezowocnych oczekiwaniach na branie.
Nagle Maksymilian podszedł do taty, przytulił go prawie tak mocno jak swojego pluszowego słonia i powiedział:
- Tato nie martw się, dzisiaj z nami jest Misiak. Słonie przynoszą szczęście. Zobaczysz, złowimy rybkę.
Dosłownie w tej samej chwili, kiedy Maksymilian pocieszał tatę, zaczęło się branie. Tata zaparł się z całych sił nogami, ścisnął mocno wędkę, która uginała się w każdą stronę. Czuł już po sile, z jaką ryba ciągnęła żyłkę, że to naprawdę duża sztuka.  Przyciągnął z całych sił wędkę do klatki piersiowej i powoli zaczął zwijać żyłkę.
- Mam ją! - wydusił przez zagryzione zęby tata.
Maksymilian trzymał mocno Misiaka. Dopingował tacie, skakał z radości i krzyczał:
- Tak, tak tato! Udało się nam! Złowiliśmy rybkę. Mówiłem, że musisz uwierzyć w szczęście!
Dumny tata i przeszczęśliwy syn wrócili tego dnia z ogromnym karpiem do domu. Maksymilian cały dzień opowiadał wszystkim, jakim to super wędkarzem jest jego Tata. Dał nawet imię złowionej rybce, co wszystkich rozbawiło. Stefan jak dziadek, który też jest wędkarzem.
Wieczorem, kiedy tata kładł Maksymiliana do snu, powiedział mu:
-Synu, miałeś rację. Trzeba mieć zawsze nadzieję i wiarę w to, że coś, czego pragniemy, nastąpi. Nie można zwątpić w siebie. Wystarczy mieć przy sobie osoby, które uświadamiają nam, że nie można się poddawać. Misiaka, który przynosi nam szczęście - zaśmiał się Tata.
Maksymilian widział, że tata z lekką ironią mówi o Misiaku, ale on naprawdę wierzył, że to pluszowy Słonik przyniósł im tego dnia szczęście. Po długim, pełnym wrażeń dniu Maksymilian, tuląc swojego Misiaka zasnął.

Rozdział III

Słoniowy sen

-MMMMMMMMMM… - Maksymilian wyciągnął się, przetarł zaspane oczy.
- Gdzie ja jestem?! - krzyknął zdziwiony chłopiec.
To, co zobaczył, szybko postawiło go na nogi. Zorientował się, że coś jest nie tak. Wychylił głowę poza koszyk, w którym właśnie się znajdował. Koszyk przypięty był do niebieskiego, prawie błękitnego jak niebo balonika. Chłopiec bał się wysokości, jednak tym razem nie wystraszył się. Obok niego siedział Misiak. Był jakiś inny, nie pluszowy. Misiak był małym, żywym słonikiem. Słonik głośno śmiał się i wydawał śmieszne słoniowe odgłosy. Przez chwilę śmiali się oboje, nic nie mówiąc. Podziwiali widoki z góry. Piękne zielone lasy, domki, które z tej wysokości wyglądały jak małe punkciki. Wylądowali na małej zielonej polanie. Kwitły na niej przepiękne żółte, fioletowe i białe krokusy. Dookoła latały śliczne tęczowe motylki. Słońce swoimi złotymi promieniami oświetlało całą polankę. Misiak chwycił Maksymiliana za rękę, szli tak kilka minut. Doszli do małego stawu. Nie byli sami, w stawie kąpały się cztery słonie i jedna żyrafa.
- Franek, podaj piłkę! - krzyknęła Żyrafa do jednego za słoni.
Nagle spod wody wynurzył się wielki słoń. Oblał pozostałych wodą, chichocząc przy tym.
- Beniu! Co ty robisz? - krzyknął najmniejszy ze słoni.
Maksymilian z Misiakiem zbliżyli się i niepewnym głosem powiedział:
-Cześć, jestem Maks, a Wy jak macie na imię?
- Ja jestem Beniu - powiedział największy ze słoni.
Beniu miał ze dwa metry wzrostu i wyglądał, jakby ważył z tonę. Pomimo groźnego wyglądu był bardzo zabawnym słoniem. Żyrafa dumnie wyciągnęła swoją szyję i powiedziała:
- Ja jestem Matylda, to jest Franek – wskazała na słonia, który miał śmiesznie skrzywioną trąbę.
- Benia już poznałeś, ta grubaśnica obok to Benia, a ta mała strojnisia to Migotka.
- Skąd się tutaj znaleźliście? - zapytał z zaciekawieniem Maks.
Beniu ciężkim krokiem podszedł do Maksa. Usiadł koło niego i powiedział grubym słoniowym głosem:
- To jest polana zabawek niechcianych. Trafiliśmy tutaj kilka lat temu. Nikt nas nie chciał, ale jesteśmy jedną wielką rodziną. Nieważne, że Matylda to zarozumiała Żyrafa - zaśmiał się Beniu.
- Kochamy się wszyscy mocno, nie mieliśmy tyle szczęścia co Misiak. Tutaj jest nasz dom, tam, gdzie ktoś cię kocha, tam jest twój dom !!! - zapamiętaj to chłopcze - ryknął Beniu.
Słońce na polanie zaczęło zachodzić. Słonie i żyrafa kończyli już zabawy.
-Może zostaniecie z nami? – zapytała Matylda.
-Niestety nie. Mamy swój dom i rodzinę, która czeka na Maksa - odpowiedział Misiak.
Misiak szturchnął Maksa, pokazując, że muszą już wracać. Kiedy odeszli kawałek od nowo poznanych przyjaciół, Misiak spojrzał na Maksymiliana i powiedział:
- Dziękuję, że dałeś mi dom i za to, że mnie tak mocno kochasz. Jesteś moim najlepszym przyjacielem. Za to spełniłem twoje marzenie. Wiem, że zawsze chciałeś latać, ale bałeś się wysokości. Pamiętaj, że marzenia są po to, aby je realizować, a lęki, żeby je przezwyciężać.
- A przyjaciele po to, żeby nam w tym pomagać - dodał Maks.
Odchodząc, pomachali przyjaciołom, po czym wskoczyli do koszyka i zaczęli się wznosić.
Maksymilian wychylił się z koszyka, żeby jeszcze raz podziwiać widoki. Nagle stracił równowagę i wypadł z koszyka. Leciał, leciał w dół… spojrzał w górę, a z koszyka machał mu uśmiechnięty Misiak. Nagle słychać było huk…
- Auuuuu - krzyknął Maksymilian.
Maksymilian poturlał się troszkę po podłodze. Ocknął się i zrozumiał, że właśnie spadł z łózka. To, co mu się przytrafiło, było tylko snem. Szybko podniósł się z podłogi. Spojrzał w stronę łóżka. Leżał na nim pluszowy słonik. Miał cały czas te same guzikowe oczy i zadartą do góry pluszową trąbę. Do pokoju wszedł tata:
- Synku co to był za hałas? - zapytał zdenerwowany.
- Tato, leciałem razem z Misiakiem nad miastem niebieskim balonikiem. Byliśmy na pięknej polanie. Poznałem Benia, Benię, Matyldę, Migotkę, Franka.
- Kogo poznałeś? - zapytał tata.
- To… yyyyyyyy… nieważne tato. W drodze powrotnej, kiedy lecieliśmy balonem, podziwiałem piękne widoki, ale nagle straciłem równowagę i wyleciałem z koszyka… yyyyymmmmmm - to znaczy spadłem z łóżka tato - zaśmiał się Maksymilian.
Tata wziął Maksa na ręce. Położył z powrotem do łóżka, przykrył kołderką, pocałował w czoło i powiedział:
- Dobranoc synu, kocham cię!
Tego dnia Maksymilian przezwyciężył lęk wysokości, a zarazem spełnił swoje najskrytsze marzenie. Pomógł mu w tym jego najlepszy przyjaciel Misiak. Zrozumiał też, że jest najszczęśliwszym dzieckiem na świecie, bo ma dom.
Dom, w którym jest kochany.

 

Rozdział IV

Wycieczka Rowerowa

Maksymilian po pełnej wrażeń nocy spał prawie do godziny jedenastej przed południem. Zbiegł do kuchni uszczęśliwiony widokiem przygotowanego już śniadania usiadł do stołu. Na stole stały jego ulubione naleśniki z malinami i syropem czekoladowym. Na krześle obok posadził swojego Misiaka. Od dnia, kiedy tata kupił mu Misiaka, nie rozstawali się ani na krok. Maks zajadał się śniadankiem, był cały umorusany od czekolady. Tata spoglądał na szczęśliwego syna. Sprawiało mu to olbrzymią przyjemność. Idąc za ciosem, chciał przełamać kolejne lęki Maksa, więc zapytał:
- Synku, dzisiaj taka ładna pogoda może wybierzemy się na małą wycieczkę rowerową? Oczywiście możesz zabrać swojego przyjaciela - dodał tata.
- Super tato! oczywiście że tak. Już biegnę się ubierać.
Maks szybko dokończył śniadanie i pobiegł się wyszykować. Z tatą chcieli zwiedzić miejscowość, do której niedawno się przeprowadzili. Maks zarzucił swój mały plecak, włożył do niego Misiaka i wyruszył z tatą na wycieczkę rowerową. Jechali długo po drodze, mijając mostek, dwie rzeczki, zielone drzewa. Słychać było świergot ptaków. Słońce oświetlało im drogę. Miejsce, w którym zamieszkali, było naprawdę malownicze. Maks dopiero uczył się jeździć na rowerze, dlatego miał o dwa kółka więcej od taty. Postanowili tego dnia spróbować jazdy bez nich. Tata wyciągnął z małej saszetki śrubokręcik, odkręcił dodatkowe kółka z rowerka syna. Maks ruszył powoli, niepewnie... pojechał kawałek, nagle zachwiał się i upadł. Zaczął płakać:
-Chlip, chlip, chlip… moje kolano - powiedział, zaciągając nosem Maks.
Chłopiec tylko lekko zdarł sobie kolano. Tata szybko podbiegł do Maksa podał mu rękę i powiedział:
- Wiesz co, rozmawiałem wczoraj z Misiakiem. Powiedział, że za każdym razem, kiedy napotkasz jakieś trudności w życiu, musisz wstać i iść dalej z podniesioną głową. Tak jak Misiak ma podniesioną trąbę i szczęście go nie opuszcza.
Słowa taty zadziałały na chłopca jak eliksir. Maksymilian szybkim ruchem wstał, otrzepał spodnie. Brudnymi rękoma otarł łezki, wskoczył na rowerek i ruszył dalej. Tata Maksa stał zdziwiony. Jego Syn zapomniał o zdartym kolanie i jechał na rowerze bez dodatkowych kółek. Pojechali nad jeziorko, do pobliskiego parku, w którym zatrzymali się, żeby pograć w piłkę. Chłopiec biegał za piłką, a na ławce siedział i obserwował go jego najlepszy przyjaciel Misiak. To był kolejny cudowny dzień, który ojciec i syn spędzili wspólnie.

Rozdział V

U Dziadków

W weekend Maks pojechał z rodzicami do dziadków na wieś. Dawno ich nie odwiedzał, więc nie mieli okazji jeszcze poznać Misiaka. Maks zakradł się po cichu do pokoju dziadka. A on spał na swoim bujanym fotelu, przykryty kocykiem. W kominku iskrzyły się drwa. Czuć było zapach herbaty z cynamonem i imbirem. Maks uwielbiał domek dziadków i klimat, jaki panował na wsi. To był raj dla małego chłopca. Położył Misiaka dziadkowi na kolanach i szepnął do ucha:
- Dziadku, dziadku śpisz? Chciałem ci kogoś przedstawić.
Dziadek chrząknął dwa razy, otworzył oczy. Był już stary, ale na widok wnuka w jego oczach pojawiała się młodzieńcza radość.
-Ojej, a to kto? - zapytał dziadek.
- Misiak mój najlepszy przyjaciel - odpowiedział stanowczo Maks.
-Wiesz co Maksiu? Dziadek też ma swojego najlepszego przyjaciela. Myślę, że zaprzyjaźniłby się też z Misiakiem. Po obiedzie pójdziemy na strych na pewno dalej tam siedzi.
- Dziadku, dziadku, kto siedzi na strychu? – z zaciekawieniem zapytał Maks.
- Zobaczysz.
Dziadek przez chwilę zamyślił się. Po chwili podparł się na swojej drewnianej lasce i ruszył z Maksem na strych, nie czekając na obiad.
Maks z wielkim zaciekawieniem przeglądał kolejne kartony, zdjęcia, pamiątki dziadków. Zdmuchiwał z nich tony kurzu. Otworzył jedną ze starych skrzyni, przerzucał kolejne pamiątki i nagle zerwał się na nogi.
- Dziadku, kto to jest? Czyj to słoń?
Dziadek na chwilę zamilkł, w oku zakręciła mu się łza. Nie uszło to uwadze Maksa, który zaraz przytulił się do dziadka.
- To jest Trąbek, mój najlepszy przyjaciel. Poznałem go jak miałem tyle lat, co ty teraz.
Ciocia przywiozła mi go w prezencie z zagranicy. Jak byłem mały, nie było łatwo o takiego przyjaciela – odpowiedział dziadek.
- Trąbek był przy tobie tyle lat dziadku?
- Tak Maksiu. Prawdziwi przyjaciele zostają na zawsze, ale trzeba pamiętać, żeby ich szanować - dodał Dziadek.
Maks z Dziadkiem siedzieli na strychu kilka godzin, przeglądając rodzinne pamiątki. Dziadek z zafascynowaniem opowiadał wnukowi historie z jego dzieciństwa. Po całym dniu pełnym opowieści byli tak zmęczeni, że zasnęli, przy starej skrzyni na strychu. Obaj mocno tulili swoich przyjaciół Misiaka i Trąbka. Maks zawsze miał dobry kontakt z dziadkiem, ale podobne przeżycia zbliżyły ich jeszcze bardziej.

Rozdział VI

Powrót Mamy

Maks zerwał się z łóżka bardzo szybko. Uporządkował zabawki i rzeczy, które były porozrzucane po całym pokoju. Tego dnia z długiej delegacji z pracy wracała mama Maksa. Maks bardzo tęsknił za nią. Chłopiec pobiegł na ogródek, zerwał bukiet kolorowych kwiatków, które tak uwielbia mama. Wstawił je do wazonika w salonie, usiadł na szarej jak Misiak kanapie i z niecierpliwością wyczekiwał powrotu mamy. Nagle z korytarza dobiegł dźwięk kluczy w drzwiach. Maks nie wytrzymał i od razu pobiegł w ich kierunku.
- Mamo, Mamo jak dobrze, że już jesteś - wykrzyczał uradowany Maks, rzucając się na szyję mamy.
Mama uśmiechnęła się szeroko, mocno przytuliła syna i powiedziała:
- Daj mi się rozebrać i rozpakować. Zaraz do ciebie przyjdę i opowiesz mi, co się działo, jak mnie nie było synku.
Maks cierpliwie czekał na mamę. Kiedy weszła do salonu, od razu zauważyła, że obok Maksa ktoś siedzi.
- Kto to jest synku?
- Mamo, to jest mój nowy przyjaciel Misiak. Wszystko robimy razem - odpowiedział Maks.
- A co takiego robiliście, jak mnie nie było? Mam nadzieję, że tato na wszystko ci nie pozwalał - mama podniosła brew, spojrzała na syna i czekała na odpowiedź.
- Mamo, my tylko byliśmy z Misiakiem na rybach… jeździliśmy rowerkiem bez dodatkowych kółek… lataliśmy balonem… poznałem inne żywe słonie i żyrafę. Byliśmy też u dziadków, gdzie poznałem Trąbka.
- Hmmmm, chyba muszę porozmawiać z tatą. Latałeś balonem? - zdziwiona zapytała mama.
- Mamo, nie martw się cały czas opiekował się mną Misiak. On przynosi mi szczęście. Chciałbym, aby teraz sprawił żebyś nie musiała już na tak długo wyjeżdżać do pracy.
Maksymilian spuścił głowę i smutnym głosem powiedział:
- Ja bardzo za Tobą tęsknię mamo!
Maks kochał swojego tatę i czas spędzany z nim, ale bardzo brakowało mu mamy.
Maks, tata, mama i Misiak usiedli do stołu. Tata szczęśliwy powiedział:
-W końcu cała rodzinka w komplecie.
Mama spojrzała na tatę, zaczerwieniła się i odpowiedziała:
- Niecała kochanie.
- Jak to? – zdziwiony zapytał tata.
Mama, jąkając się, odpowiedziała:
-Bo, bo, boooo już niedługo z nami będzie siostrzyczka Maksa.
-Co?! Będę mieć siostrzyczkę – z radości podskoczył Maks.
- I już nie wyjedziesz mamo?
- Nie, kochanie, zostaję w domu - odpowiedziała mama, przytulając Maksa.
Cala rodzinka świętowała szczęśliwą nowinę. Maks był przekonany, że to rozmowy z Misiakiem sprawiły, że będzie mieć siostrzyczkę. Wierzył, że słonik przynosi mu szczęście. Może to była prawda? Może wystarczy naprawdę mocno w coś wierzyć i pragnąć tego z całych sił?

Rozdział VII

Wyprawa do ZOO

-Maksymilianie wstawaj - powiedziała mama, szturchając synka.
- Mmmm, śpię jeszcze mamo - odpowiedział mruczącym głosem zaspany Maks.
- Jak chcesz, ale dzisiaj jedziemy do ZOO - powiedziała Mama i ruszyła w stronę drzwi.
- Do ZOO? Super! Zawsze chciałem zobaczyć żywe słonie. Już wstaje mamo – Maks szybko zerwał się z łóżka.
Cała rodzinka wybrała się do wrocławskiego ZOO. Spacerowali uśmiechnięci, oglądając przeróżne gatunki ptaków, misie, foki, żyrafy, małpy, nosorożce, hipopotamy, żubry, lamy, kozice, wilki. Uroku dodawała też roślinność, która o tej porze roku przepięknie wyglądała. Maks nie mógł posiąść się z radości, widząc tyle zwierząt. Za każdym razem stawał przy tabliczce opisującej dany gatunek i z zaciekawieniem czytał. Zwiedzili afrykarium i oceanarium. W końcu doszli do słoniarni. Przed pawilonem stały dwa słonie na tabliczce widniały ich imiona. Maksymilian podszedł bliżej i przeczytał
- Birma i Toto.
Podniósł do góry Misiaka i powiedział:
-Widziałeś Misiaku? To są żywe słonie, prawie takie same jak ty tylko troszkę większe - zachichotał Maksymilian.
Słonie bawiły się. Zanurzały trąby w piasku i obsypywały się nim. Po chwili znudziła się im ta zabawa i zaczęły trąbą szturchać oponę wiszącą na drzewie. Wydawały przy tym głębokie, chrapliwe odgłosy. Maks był zafascynowany tym, jak słonie się bawią. Mama Maksa podeszła do niego i powiedziała:
- Niedługo będziesz mieć siostrzyczkę. Mam nadzieję, że też będziesz się z nią tak bawił. Słonie żyją w stadzie nie wiem, czy wiesz synku. Teraz opiekujesz się Misiakiem, ale kiedy pojawi się twoja siostrzyczka, mam nadzieję, że jako starszy brat zaopiekujesz się i nią.
- Mamo, ja wiem. Wszystko wiem – odpowiedział, wzruszając ramionami Maksymilian.
Mama zdziwiła się, że w ostatnim czasie Maksymilian tak wydoroślał. Rozumiał więcej niż jej się wydawało. Była bardzo szczęśliwa, że jej syn staje się małym mężczyzną. Przy słoniarni Maksymilian spędził najwięcej czasu, opowiadał coś na ucho Misiakowi, cały czas śmiejąc się. Po długim wyczerpującym dniu spędzonym w ZOO rodzinka wróciła do domu. Kiedy Tata kładł Maksymiliana do snu, złapał on nagle tatę za rękę i powiedział:
- Tato cieszę, że na nasze stadko niedługo się powiększy. Będziemy się sobą nawzajem opiekować. Kiedy jesteśmy wszyscy razem jestem bardzo szczęśliwy – po czym wskoczył z Misiakiem pod kołderkę i momentalnie zasnął, wyczerpany wycieczką.
Tata na chwilę przystanął przy drzwiach. Popatrzył na syna. Był bardzo dumny z Maksymiliana.

Rozdział VIII

Pożegnanie z Misiakiem

Minął jakiś czas odkąd Maksymilian zaprzyjaźnił się z Misiakiem. W jego życiu zmieniło się bardzo dużo. Z nieśmiałego chłopca stał się kimś innym. Łatwiej przychodziło mu pokonywanie swoich lęków. Zrozumiał, że dom i jego rodzina są w jego życiu najważniejsi. Wiedział, że wystarczy mocno w coś wierzyć, aby to się spełniło. Przede wszystkim nie można bać się realizować swoich marzeń. Jeżeli jesteśmy dla kogoś dobrzy, to dobro to powraca do nas ze zdwojoną siłą. Rodzinę i przyjaciół należy wspierać oraz szanować. Misiak cały czas towarzyszył Maksowi, sprawiał, że czuł się bardziej pewny siebie. Siostra Maksa, Maja rosła jak na drożdżach.
-Maksiu! - zawołała Maja
-Co się stało siostrzyczko?
-Boję się - z przerażeniem powiedziała Maja.
-Czego się tak boisz?
Maja pokazała palcem na ścianę. Chodził po niej mały pajączek.
- Nie ma się czego bać, on ci nic nie zrobi - odpowiedział Maks.
Otworzył okno i wypuścił małego pajączka.
- Maksiu, ty jesteś taki odważny, niczego się nie boisz. Też chcę być już taka duża jak ty - odpowiedziała Maja.
- Chyba czas najwyższy, abyś to ty zaopiekowała się Misiakiem.
- Maksiu? Co? Oddasz mi swojego najlepszego przyjaciela? – zapytała zdziwiona Maja.
- On jest przyjacielem całej rodziny. Uważam, że dobrze się nim zaopiekujesz, a on pomoże ci poznać świat. Pamiętaj, że trzeba się dzielić. Kiedyś Misiak pomógł mi, teraz pomoże tobie.
Maja chwyciła Misiaka, podeszła do brata przytuliła go mocno i powiedziała:
- Dziękuję, zaopiekuję się Misiakiem.
Maksymilian z dnia na dzień stawał się nastolatkiem. Nie potrzebował już Misiaka, teraz potrzebowała go Maja. Jednak nigdy nie zapomniał, ile przygód przeżył z Misiakiem, jak wiele spraw pozwolił mu zrozumieć.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Dodaj bajkę

Szukaj

"Odkryj e-wolontariat"

Bajkownia.org - Fabryka Bajek nagrodzona!

Bajkownia.org -Fabryka Bajek zajęła 2 miejsce w ogólnopolskim konkursie "Odkryj e-wolontariat""

Patronat medialny

 

 190x120 anim bajk

 

Bajkownia.org - Fabryka Bajek wspiera akcję Ministerstwa Środowiska - "Pobierz aplikację na smartfona i zagraj z dzieckiem w „Posegreguj śmieci”.  Sprawdź kto z Was zostanie mistrzem w segregowaniu?"

Bajkownia.org - Fabryka Bajek dla dzieci - druga tura konkursu na najlepsze strony Internetu

 

Bajkownia.org - Fabryka Bajek dla dzieci - Złota Strona Tygodnia Wprost lipiec 2012